*/ ?>
Druga część opowiadania o rubasznym Mnichu oparta na realnej rozgrywce w Talizman.
Tak naprawdę Mnich przez pewien czas nie był sobą, ba, na początku nie wiedział nawet, że ta opowieść będzie kontynuacją jego przygód! Po krainie Talizmanu wędrowali bowiem Troll, Czarownica i Ghul, który powstał z martwego ciała Mnicha tracąc przy tym wszystkie wspomnienia z poprzedniego życia. O Trollu wiadomo tyle, że przez długie miesiące siedział w samotności na Szczycie Świata i raził kolejnych Poszukiwaczy zaklęciem Rozkazu, nie pozwalając nikomu wkroczyć na okupowane przez siebie tereny. Niestety, ceną odosobnienia i absolutnej potęgi była utrata wszystkich zdobytych uprzednio bogactw, koneksji i umiejętności. Ujmując rzecz prosto: świat zapomniał o Trollu i o jego legendarnej pale, a on sam rozleniwił się od mechanicznego unicestwiania wszystkich przeciwników bez udziału swojej nadludzkiej siły...
*/ ?>

Nasza opowieść rozpoczyna się w niewielkim opactwie położonym na peryferiach znanego świata. W wieku szesnastu wiosen przybył doń pewien wielce obiecujący, acz niepokorny kleryk, niestroniący od rozpustnego życia i do upadłego korzystający z wszelkich innych uciech świata doczesnego. Przełożeni wysyłając go tam myśleli, że być może drakońskie zasady i obecność innych zakonników nauczy młodzieńca pokory, ale efekt był zgoła odwrotny - w ciągu wielu wiosen spędzonych w odosobnieniu, z którego

...
*/ ?>
Miejska legenda, którą opowiedziała mi kiedyś moja nibysiostra.
Są takie miejsca w każdym mieście, w których z nieznanych przyczyn żadna działalność nie może utrzymać się zbyt długo. Zazwyczaj w ciągu roku powstaje tam i upada co najmniej kilka lokalnych biznesików. Dam głowę, że w waszym mieście też jest takie feralne miejsce, i to niejedno.
*/ ?>

- Co z tobą nie tak, Geralt? Wyglądasz jakbyś...
- Darujże, Zoltan, mówiłem ci przecie, że wszystko w porządku. W końcu jestem wiedźminem, mutantem bez uczuć, dam sobie radę. - burknął szorstko wiedźmin pociągając solidny łyk podłego wyzimskiego piwa.
- A ten znowu swoje. - bard przewrócił oczyma. - Nawet ślepiec by dojrzał, żeś przygasł okrutnie w ciągu paru ostatnich dni. Dawniej

...
*/ ?>

Kiedy w zieleń żyta złotawość się wkradała,
a każda łąka kwieciem we wszechstron mieniała,
gdy słoneczne palce skwarem zadręczały,
a pośród łanów pól tabuny zwierza wrzaskały,
kiedy młodzi wilcy pierwsze swe łowy poczynali,
by później w blasku księżyca smętliwie opiewać to, czego dokonali,
gdy w powietrzu motyli-lekkoduchów latało wbród,
śmiejąc się z pszczół, co pracowicie wylepiały miód,
kiedy kwiaty jabłoni wszystek pospadały,
zaś w ich

...
*/ ?>
Siadać chłopy, siadać baby, opowiem wam wnet o śmiałku, co w tysiącach i legionach rozpierdalał wredne szwaby, siekąc mendów bez ustanku, za wyjątkiem poniedziałku.